Po koniec każdego roku zawsze wiem więcej

Drodzy Czytelnicy,
W tym roku rzadko tu zaglądałam. Powód był prosty – dużo się działo. Pierwszych dziewięć miesięcy roku było niezwykle trudnych. Zmagałam się z własnymi problemami, które utrudniały mi funkcjonowanie i zabierały radość z codzienności. Na szczęście końcówka roku okazała się być bardziej łaskawa. Dostałam od życia kilka wspaniałych prezentów, które dodały mi skrzydeł.
Poprzedni rok, 2016 był rokiem pracy nad siłą psychiczną. Ta praca przeciągnęła się nieco w rok 2017 🙂 Koniec 2017 był za to pełen pracy nad własną megamocą. A raczej mocą zwalczania własnej niemocy. Brzmi dziwnie, prawda? Naprawdę, nawet ja miewam problemy z motywacją, choć z boku tego nie widać. Mnie też się zdarzają ciężkie poranki. Mnie też często nie chce się wchodzić w interakcje z ludźmi. Jednak wkładam maksimum wysiłku w to, żeby rozumieć przyczynę i próbować zmieniać swoje nastawienie.
Koniec tego roku był czasem zbierania owoców działań, jakie podejmowałam w ciągu ostatnich dwóch lat. Okazało się, że moje przyjaciółki są dobrymi wróżkami. Okazało się, że moje dzieci oddają 200% tego dobra, które dostały. Okazało się, że jestem w stanie pokonać swoje największe lęki. Co więcej, okazało się, że kobieta w moim wieku nie musi iść jeszcze „do piachu”, a nawet jest całkiem użyteczna 😉
Zbliża się koniec roku i wiecie, czego jeszcze się dowiedziałam? Dowiedziałam się, że z biegiem lat odporność na stres naprawdę rośnie. Umocniłam się też w przekonaniu, że absolutnie WSZYSTKO, co robiliśmy w życiu do czegoś nam się kiedyś przyda. Serio, nawet ćwiczenia ze statystyki i małpia robota w korporacji. Ba, nawet doświadczenie mobbingu w pracy! Wiem też, że nie ma większej mocy niż zgrane i zdeterminowane kobiety.

Pod koniec roku lubię sobie przypomnieć wszystkie duże i małe momenty szczęścia, jakie mi się przytrafiły. Oto niektóre z nich, może i Wy sobie przypomnicie swoje?… Kolejność przypadkowa, w zasadzie wszystkie powinny mieć numer 1:

1. Widok moich dzieci przytulających się do siebie przed snem.
2. Rozczochrana fryzura mojego syna.
3. Codzienne buziaki i „kocham Cię, mamo”.
4. Przejawiająca się we wszystkim zaradność i siła mojej córeczki.
5. Wsparcie moich cudownych przyjaciółek, które kocham z całego serca – dziękuję, Dziewczyny!!!
6. Niezliczona liczba przeczytanych książek, z których KAŻDA była dobra.
7. „Stranger Things” i „Atypowy” na Netflix 😉
8.Dużo tańca, śpiewu i grania na pianinie.
9. Zumba od lat zawsze z Ewą, najwspanialszą instruktorką.
10. Przełamanie się i pójście na siłownię, dzięki pewnemu uśmiechniętemu instruktorowi!
12. Nieprawdopodobne kobiety, które poznałam na spotkaniach klubu książkowego dla kobiet „Books & Boobs”.
12. Magia Teatru podczas głośnego czytania literatury w Teatrze Ochoty.
13. Wyjazdy! Choć rzadkie, to zawsze wspaniałe.
14. Pierwsze w życiu spotkanie z windsurfingiem.
15. Lato pod znakiem deskorolki (i paru bolesnych upadków).
16. Niezmienna od dwunastu lat absolutna kocia miłość mojej Zuzki.
17. Nowa fryzura.
18. Długie minuty przyjemności za kółkiem (tak, uwielbiam prowadzić samochód, to już wiecie).
19. Praca dla pewnego wyjątkowego projektu i perspektywy bardzo ciekawej pracy w 2018.
20. Wyjście z mężem we dwoje na kawę i na obiad – to się praktycznie nie zdarza, więc takie chwile są bezcenne.

… mogę tak wymieniać jeszcze długo!
Jestem przekonana, że w życiu każdego z nas są chwile warte uczczenia. Pamiętajcie o nich i pielęgnujcie je w sobie.

Życzę Wam pięknych, ciepłych i rodzinnych Świąt. Rozpływajcie się w chwili i bądźcie otwarci. Szczery i ciepły kontakt z drugą osobą to najcenniejszy skarb na świecie.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *