To straszne Hashimoto – o wzajemnym wpływie tarczycy i psychiki.

CZYM JEST HASHIMOTO?

W ostatnich latach coraz częściej mówi się o chorobie Hashimoto. Pojawiają się artykuły w gazetach, specjalistyczne fora w Internecie, programy telewizyjne poświęcone temu tematowi.  Słysząc pierwszy raz nazwę Hashimoto myślimy:  „A cóż to takiego? Zestaw sushi? Japoński wynalazca?”.  Nic podobnego. Choroba Hashimoto to przewlekłe autoimmunologiczne zapalenie tarczycy, a jej nazwa pochodzi od nazwiska lekarza, który pierwszy raz ją opisał. Choroby autoimmunologiczne, inaczej choroby z autoagresji, to choroby coraz częściej rozpoznawane u ludzi w różnym wieku. Nie do końca wiadomo, czy obecnie obserwujemy wzrost zachorowań, czy też wraz z rosnącą wiedzą na temat tych chorób, częściej stawia się trafne diagnozy.

Jako przyczyny zachorowań na te choroby wskazuje się często czynniki genetyczne, ale również wpływy środowiskowe, w tym wpływ substancji chemicznych (teoria wiążąca wzrost zachorowań na Hashimoto z katastrofą w Czarnobylu), wirusów, a nawet czynników psychologicznych (teoria wiążąca mechanizm autoagresji z nadużyciami seksualnymi z dzieciństwa). Istnieje także teoria, która mówi, że istnieje podatność na tego rodzaju choroby (niesiona w genach), lecz musi zadziałać czynnik wywołujący. Teorii dotyczących chorób autoimmunologicznych jest wiele, nie wiadomo do końca, która jest prawdziwa. Może żadna, a może wszystkie? Wiadomo jednak, że każdy przypadek tej choroby może mieć różne przyczyny oraz zupełnie inny przebieg.  Choroby z autoagresji są wynikiem błędu systemu, jakim jest układ odpornościowy. W wyniku bardzo różnych czynników, które mogą rozpocząć proces autoimmunologiczny, organizm zwraca się sam przeciwko sobie. W przypadku choroby Hashimoto, komórki odpornościowe błędnie rozpoznają komórki tarczycy, tyreocyty, jako wrogów i niszczą je. Następuje przewlekły stan zapalny, w wyniku którego tarczyca powoli niszczeje i przestaje pełnić swoją funkcję. Z wielką szkodą dla organizmu, gdyż funkcje tarczycy są nieocenione i mają wpływ na funkcjonowanie całego systemu.

Na choroby autoimmunologiczne częściej zapadają kobiety. Funkcjonowanie tarczycy jest w naturalny sposób wystawione na próbę podczas ciąży i porodu, a wiele przypadków zapalenia tarczycy rozpoczyna się właśnie po porodzie (ta odmiana choroby zwana jest poporodowym zapaleniem tarczycy, w skrócie PZT). Niezdiagnozowane zapalenie tarczycy jest często przyczyną niepowodzeń w zajściu w ciążę, a także niewyjaśnionych poronień. Wreszcie wiele przesłanek oraz badań wskazuje na bliski związek zaburzeń nastroju (o różnej sile i przebiegu) z dysfunkcjami pracy tarczycy. Coraz liczniejsze przypadki wykrywania zaburzeń tarczycy u osób przyjmowanych do szpitali psychiatrycznych z objawami zaburzeń psychicznych nakazują nam się bliżej pochylić nad tą zależnością. Czy jest to związek przyczynowo skutkowy? Jeśli tak, to w którym kierunku należy go badać? A może wielu pacjentów psychiatrycznych jest mylnie diagnozowanych w kierunku zaburzeń nastroju lub psychoz, a wystarczyłoby poprawić funkcjonowanie tarczycy? Jest to delikatny, choć bardzo poważny temat i pole do wielu głębszych badań. W niniejszym artykule przyjrzymy się zawężonej grupie, ponieważ zajmiemy się kobietami w okresie poporodowym. Są one szczególnie narażone na spadek nastroju, od lżejszych i przejściowych stanów obniżonego nastroju, do poważniejszych zaburzeń, takich jak depresja czy nawet psychoza poporodowa. Są one również narażone na wystąpienie zaburzeń funkcjonowania tarczycy. Czy jest jakiś związek między jednymi i drugimi zaburzeniami?

Zanim spróbujemy sobie na to odpowiedzieć, przyjrzyjmy się różnym manifestacjom choroby Hashimoto.  Najlepiej będzie to zrobić na przykładach z życia pewnych trzech kobiet. Wszystkie w pewnym momencie swojego życia zapadły na tę samą chorobę, jednak u każdej z nich przebieg był całkowicie inny.

HISTORIA MARTY:

Marta ma dwadzieścia osiem lat. Osiem miesięcy temu urodziła swoje pierwsze dziecko. W ciąży czuła się dobrze, jednak po porodzie zaczęły się dziać z nią bardzo dziwne rzeczy. Wstydzi się o tym powiedzieć bliskim, ponieważ podejrzewa u siebie chorobę psychiczną. Funkcjonuje w takiej rodzinie, w której nie mówi się zbyt dużo o emocjach, a przyznawanie się do słabości jest bardzo źle odczytywane i krytykowane. Od czasu urodzenia córki Marta jest bardzo osłabiona i ociężała, nic jej nie cieszy, a czas reakcji ma bardzo spowolniony. Zdarzają jej się chwile, kiedy się zawiesza i po chwili odzyskuje świadomość. Przez chwilę jednak nie wie, gdzie się znajduje. Miewa momenty tak obezwładniającej senności, że natychmiast musi się położyć. Przy małym dziecku jest to niezwykle trudne i Marta przeżywa z tego powodu wyrzuty sumienia. Myśli o sobie, że jest złą matką, gdyż nie potrafi wykrzesać z siebie energii na zabawę z córeczką. Przestała jeździć samochodem, gdyż obawia się, że spowoduje wypadek. Na domiar złego, w zatrważającym tempie przybiera na wadze, mimo iż karmi piersią. Przybywa jej ponad dziesięć kilogramów w bardzo krótkim czasie.  Nawet, gdy udaje jej się w nocy dłużej pospać, rano budzi się nieprzytomna. Czuje się tak, jakby miała piasek pod powiekami. Włosy wypadają jej garściami. W ciągu kilku miesięcy traci połowę swojej okazałej czupryny. Ma anemię, której nie sposób się pozbyć. Przyjmuje żelazo w tabletkach, ale wyniki nie ulegają poprawie.

Z powodu tych wszystkich dolegliwości, Marta zaczyna się załamywać i czuje, że traci poczucie sensu. Macierzyństwo jej nie cieszy. Męża wracającego z pracy wita marudzeniem. Mąż okazuje zniecierpliwienie stanem Marty. Zarzuca jej opieszałość i lenistwo. Teściowa każe jej pójść do psychiatry. „Chyba Cię dopadła depresja poporodowa. Nie możesz sobie na to pozwolić, masz małe dziecko” – mówi Marcie. Słysząc to Marta znów czuje skręt w żołądku, spowodowany poczuciem winy względem dziecka. Psychiatra w ciągu półgodzinnej wizyty stawia diagnozę depresji poporodowej. Każe odstawić Marcie córkę od piersi i przyjmować leki przeciwdepresyjne. Po lekach jest jeszcze gorzej. Marta ma wrażenie, że cała się w środku trzęsie. Wymiotuje, płacze, a włosy wypadają jeszcze bardziej. Efekty uboczne przyjmowania leków sprawiają, że Marta nie może już normalnie funkcjonować.

Italia

Odwiedza ją jej najlepsza przyjaciółka i załamuje ręce. Jednak sama ma doświadczenie z chorobami tarczycy i sugeruje Marcie wizytę się do endokrynologa. Marta, załamana tym, co się z nią dzieje, mobilizuje się w sobie resztkami sił i nadziei i idzie na wizytę. Okazuje się, że rozwiązanie problemów Marty było dosłownie na wyciągnięcie ręki. Diagnoza endokrynologa brzmi: poporodowe zapalenie tarczycy. Lekarz mówi: „Szkoda, że dopiero teraz pani do mnie trafiła, ale damy sobie radę. Proszę tylko powiedzieć mężowi, żeby się z Panią nie rozwodził. Ten stan potrwa maksymalnie rok i potem wszystko się unormuje”. Po paru miesiącach przyjmowania leków, stan Marty ulega znacznej poprawie. Leków na depresję Marta nie przyjmuje. Z ciekawości czyta ulotkę przepisanego przez psychiatrę preparatu i z przerażeniem odczytuje ostrzeżenie: „U osób z chorobami tarczycy lek może powodować pogorszenie funkcjonowania tarczycy”. Marta wie, że patrzenie w przeszłość niczego już nie zmieni, jednak nie może odżałować odstawienia córki od piersi.

HISTORIA EWY:

Trzydziestoczteroletnia Ewa urodziła trzecie dziecko. Na chorobę Hashimoto zachorowała po pierwszym porodzie. Skutecznie leczona choroba jak dotąd nie dawała jej się bardzo we znaki. Ewa jest bardzo aktywną i zapracowaną osobą, więc nie wsłuchuje się zbyt intensywnie w swój organizm. Prowadzi własną firmę, więc w zasadzie nie miewa dni wolnych. Po trzecim porodzie od razu wraca do obowiązków związanych z prowadzeniem firmy. Któregoś dnia od samego rana czuje się mocno podirytowana. Krzyczy na męża, brakuje jej cierpliwości do dzieci. Czuje, jakby od środka miała eksplodować. W ciągu dwóch kolejnych tygodni jest bardzo pobudzona, nie potrafi zasnąć, miewa wybuchy agresji, do tego stopnia nie kontroluje własnych emocji, że kłóci się ze swoim kluczowym współpracownikiem biznesowym. Chudnie w zastraszającym tempie i czuje ogromny głód. Wszyscy dookoła komplementują jej szczupłą sylwetkę. Jednak rozdrażnienie i agresja werbalna zaczyna przybierać na sile. Na dodatek zaczynają Ewę prześladować paranoidalne myśli.

„Nikt mnie nie lubi. Wszyscy patrzą na mnie i myślą, że jestem złym człowiekiem. Mój mąż mnie nienawidzi. Dzieci myślą, że jestem złą matką. Mój współpracownik chce przejąć moją firmę” – takie treści przetaczają się przez jej głowę.

Mąż Ewy dostrzega niepokojące zmiany w zachowaniu Ewy i próbuje z nią porozmawiać. Ewa jednak broni się zaciekle. Mówi szybko i bardzo głośno, wręcz krzyczy. Mąż szuka pomocy w internecie i trafia na forum dla chorych na dwubiegunową chorobę afektywną. Wszystkie objawy, które mąż widzi u Ewy, pasują jak ulał. Któregoś dnia jest już tak źle, że Ewa w przypływie wściekłości rzuca talerzem o ścianę, krzycząc i płacząc jednocześnie.

– Nie wiem, co się ze mną dzieje – wyznaje później mężowi, gdy atak mija. Jeszcze tego samego dnia mąż zabiera ją na wizytę do psychiatry. Ewa dostaje diagnozę choroby afektywnej dwubiegunowej. Psychiatra przepisuje jej leki stabilizujące nastrój oraz leki przeciwpsychotyczne. Podobnie jak w przypadku Marty, lekarz sugeruje odstawienie najmłodszego dziecka od piersi. Wystawia również skierowanie do szpitala psychiatrycznego na oddział dzienny. Mąż zawozi Ewę na wywiad wstępny. Przez cały czas mówi głównie mąż, Ewa milczy. Jednak w pewnym momencie Ewa uświadamia sobie, że nie czuje się tak bardzo chora jak wszyscy sugerują.

– Ja tu nie pasuję – mówi podczas wywiadu w szpitalu – nie jestem chora.

– Kochanie, podobno wszyscy chorzy tak mówią i to także jest oznaką choroby – odpowiada mąż.

– Nie. Ja czuję, że to idzie z organizmu, z ciała, coś mną targa, ale nie jestem chora psychicznie! – krzyczy Ewa.

– Czy pani choruje na coś przewlekle? – pyta psychiatra, który przeprowadza z Ewą wywiad.

– Na chorobę Hashimoto – odpowiada Ewa.

Lekarz milczy i długo się zastanawia. Wreszcie odpowiada:

– Proszę państwa, zanim postawimy diagnozę ze stuprocentową pewnością, sugerujemy porozmawiać z endokrynologiem. Czy odbywała już pani kontrolę endokrynologiczną po porodzie?

– Nie… Wie pan, nie było czasu. Troje dzieci…

– To powinien być Państwa pierwszy krok.

Ewa czuje się dziwnie spokojna. Udaje się do endokrynologa, robi badania. Okazuje się, że po porodzie nastąpił gwałtowny spadek hormonu regulującego pracę tarczycy,  wywołując objawy nadczynności tarczycy. Endokrynolog diagnozuje tzw. hashitoxicosis, często występujące po porodzie u kobiet z zapaleniem tarczycy. Uspokaja, że wszystkie objawy są najprawdopodobniej wynikiem tego stanu. Zmienia Ewie dawkę leków.

– Jeśli po sześciu tygodniach wyniki się unormują, a objawy przez Państwa opisane nie ustąpią, będziemy mogli się zastanawiać, czy to nie jest rzeczywiście choroba dwubiegunowa. Póki co, proszę przyjmować hormony, karmić dziecko i cierpliwie czekać.

Po kilku tygodniach Ewa uspokaja się, jej stan poprawia się. Życie całej rodziny wraca do normy.

IMG_6336

HISTORIA ANI:

Ania ma dwadzieścia jeden lat, pracuje w agencji reklamowej. Jest wysoka, szczupła i wysportowana.   Poza pracą nie miewa zbyt wielu stresów, choć sama temu często zaprzecza. Należy bowiem do osób, które wszystkim się przejmują, dlatego każdą trudną sytuację przeżywa podwójnie. Wszystko jednak tłumi w sobie. Na zewnątrz uchodzi za pogodną oazę spokoju, jednak wewnątrz niej wiele się dzieje, a także jest sporo napięcia. Pewnej jesieni zaczyna źle się czuć. Ciągle ma wzdęty brzuch i koleżanki z biura zaczynają pytać, czy nie jest przypadkiem w ciąży. Boli ją głowa. Szybko się męczy, nie potrafi podnieść się rano z łóżka. Kiedy wstaje i patrzy w lustro, ma wrażenie jakby za chwilę miała zamienić się w Eskimosa. Ma opuchnięte powieki, jakby pogrubione rysy. Jest jej ciągle zimno. Nie jest w stanie chodzić na basen, bo czuje ogromne osłabienie całego ciała. Spada jej odporność i przez trzy tygodnie siedzi w domu na zwolnieniu z powodu infekcji dróg oddechowych. Kiedy po chorobie jej stan się wcale nie poprawia, idzie do lekarza.

– Nie wiem, co mi jest, chyba mam depresję, choć wcale nie mam ku temu żadnych powodów – zwierza się lekarce. Na szczęście, lekarka jest mądra.

– Spokojnie, pani Aniu. Może to tylko tarczyca!

„Oby to była tylko tarczyca” – myśli Ania. Robi wszystkie zlecone badania i zjawia się na kontroli.

– Pani Aniu, ma Pani chorobę Hashimoto – słyszy – Proszę udać się do endokrynologa.

Endokrynolog ustawia Ani leczenie. Każe jej się wysypiać i unikać stresów. „Dobre sobie!” – myśli Ania – „Zwłaszcza to ostatnie”.  Po kilku miesiącach przyjmowania leków, samopoczucie Ani się poprawia. Po kilku latach leczenia Ania zachodzi w ciążę, bez komplikacji i rodzi zdrowego syna.  Po każdym porodzie cierpi z powodu depresji, ma jednak świadomość, że przyczyna tkwi przede wszystkim w zaburzeniach hormonalnych i dzięki temu udaje jej się przetrwać ten czas.

TARCZYCA CZY DEPRESJA?

Wykazanie bezpośredniej zależności przyczynowo – skutkowej między zapaleniem tarczycy a zaburzeniami nastroju jest niezwykle trudne. Istnieje jednak sporo przykładów pozwalających sądzić, iż wiele przypadków pacjentów psychiatrycznych udałoby się skutecznie wyleczyć, gdyby w odpowiednim momencie zdiagnozowano u nich dysfunkcję tarczycy. W badaniach wykazano, że pacjenci cierpiący na Hashimoto mogą tam i z powrotem przeskakiwać z nadczynności w niedoczynność, co może wywoływać objawy podobne do depresji, choroby dwubiegunowej, demencji, zaburzeń lękowych lub nawet psychozy. Stwierdzono także, iż  choroba Hashimoto może czynić pacjentów bardziej podatnymi na chorobę dwubiegunową afektywną. Istnieje również sporo literatury na temat szczególnie ciężkiego, rzadkiego następstwa neurologicznego choroby Hashimoto, jakim jest encefalopatia Hashimoto.  Na tę chorobę najczęściej zapadają kobiety po pięćdziesiątym roku życia. Jej objawy przypominają z jednej strony zmiany demencyjne (zaniki pamięci, dezorientacja), epilepsję (drgawki) oraz poważne zaburzenia psychiczne (symptomy przypominające manię w przebiegu choroby dwubiegunowej lub stan psychotyczny). Na szczęście, jeśli pacjenci są odpowiednio szybko zdiagnozowani, encefalopatię Hashimoto można zatrzymać. Istnieją bardzo skuteczne metody jej leczenia przy pomocy kortykosteroidów i w większości przypadków dochodzi do remisji objawów. Niestety, dość często zdarza się, że pacjentom tym mylnie diagnozuje się demencję, psychozę lub inne zaburzenie psychiczne, poddaje się ich nieodpowiedniemu leczeniu, a stan chorego się pogarsza.

Jeśli chodzi o depresję poporodową, to wykazano jak dotąd związek między tym zaburzeniem a wysokim poziomem przeciwciał przeciwtarczycowych, charakterystycznych dla zapalenia tarczycy. Badanie przeprowadzono na 31 pacjentkach, z których 19% od razu miało podwyższony poziom przeciwciał we krwi, a u 67% z nich  wystąpiły zaburzenia funkcjonowania tarczycy w ciągu kolejnych sześciu miesięcy, w porównaniu z zaledwie 20% w grupie kontrolnej. W innych badaniach udało się stwierdzić, że poziom TSH, hormonu przysadki mózgowej, regulującego pracę tarczycy, jest doskonałym predyktorem wystąpienia depresji poporodowej oraz potwierdzono, iż wysoki poziom przeciwciał przeciwtarczycowych może być przyczyną występowania depresji poporodowej oraz napadów złości.

Można zatem przypuszczać, że są trzy możliwości. Po pierwsze, choroby psychiczne mogą być jedynie następstwem innej choroby wpływającej na cały organizm, w tym na przykład zapalenia tarczycy. Za tą teorią przemawiałoby bardzo częste występowanie objawów zaburzeń psychicznych w takich chorobach jak Stwardnienie Rozsiane, toczeń czy choroba Alzheimera. Byłby to wówczas związek przyczynowo – skutkowy, gdzie przyczyną byłby proces chorobowy, a skutkiem (jednym z objawów) – choroba psychiczna. Wówczas można by zakładać, że inna choroba „udaje” chorobę psychiczną za pomocą tych samych objawów. Wtedy leczenie wycelowane w chorobę pierwotną pomagałoby również w zwalczaniu objawów ze strony psychiki. Druga możliwość jest taka, że pewne choroby czy stany (jak na przykład połóg) czynią chorego podatnym na wystąpienie pełnej manifestacji choroby psychicznej. Przy takim podejściu objawy ze strony psychiki powinny być traktowane osobno, a chory leczony zarówno pod kątem pierwotnego schorzenia, jak i psychiatrycznie. Trzecia możliwość jest taka, że nie ma  żadnego związku przyczynowo – skutkowego, a wszystkim rządzi przypadek. Jaka jest zatem prawda? Poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie to szerokie pole do popisu dla lekarzy i psychologów.

Jakie wnioski można wysnuć z historii trzech opisanych kobiet? Pierwszy jest na pewno taki, że dobry i mądry lekarz to prawdziwy skarb. Lekarz powinien wykraczać swą wiedzą poza swoją dziedzinę i patrzeć na pacjenta w sposób całościowy. Endokrynolog powinien znać i rozumieć choroby psychiczne, a psychiatra powinien mieć pełną wiedzę na temat chorób tarczycy. Obaj specjaliści powinni mieć świadomość możliwych związków między hormonami a psychiką. Im wcześniej lekarz zdiagnozuje trafnie chorobę, tak jak w przypadku Ani, tym większe jest prawdopodobieństwo uniknięcia niepotrzebnych stresów związanych z mylną diagnozą. Lekarze powinni również traktować kobiety w okresie poporodowym ze szczególną troską. Ich samopoczucie powinno być czujnie monitorowane, a stan zdrowia regularnie sprawdzany. Niestety, tak byłoby w idealnym świecie, a rzeczywistość często odbiega od ideału. Dlatego też sami pacjenci powinni mieć świadomość istnienia chorób tarczycy i objawów jakie mogą one dawać. Edukacja w tym zakresie jest niezwykle istotna. Pacjenci powinni również wiedzieć, że jeśli coś się z nimi dzieje, to nie powinni się tego wstydzić. Lepiej od razu coś z tym zrobić niż czekać aż przejdzie.

Ania, Ewa i Marta dowiedziały się o swojej chorobie na różnych etapach życia. Każda z nich miała dużo szczęścia. Wszystkie wiedzą już, że do końca życia, zaraz po obudzeniu, przed śniadaniem, kawą, czy nawet ucałowaniem męża, będą musiały brać tabletkę z hormonami tarczycy. Po kilku latach obcowania z chorobą wiedzą także, że nawet „ustawione leczenie” nie oznacza całkowitego pozbycia się objawów. Z chorobą Hashimoto tak to już jest. Jednego dnia tryskasz energią, drugiego czujesz się jak wieloryb wyrzucony na brzeg oceanu. Tarczyca potrafi się rozregulować „ot, tak”. Powodem może być choroba, stres, przyjmowane leki, brak snu, zmiana pogody, a także zła dieta. Ania, Ewa i Marta uczą się na bieżąco swojej choroby i życia z nią. Wiedzą, że choroby autoimmunologiczne „lubią się” z innymi chorobami tego typu. Są w stałym kontakcie ze sprawdzonym, zaufanym endokrynologiem. Rozmawiają na temat swojej choroby z innymi osobami, szerząc swoje doświadczenie i wiedzę. Dzięki temu udaje im się nakłonić sporo osób do zbadania tarczycy.  Mogą wieść szczęśliwe życie, mimo poważnej, przewlekłej choroby.

IMG_2034

Celem niniejszego artykułu jest dotarcie z wiedzą na temat choroby Hashimoto do kobiet, które cierpią w zaciszu domowym i nie wiedzą co się z nimi dzieje. A także do pacjentek  gabinetów psychiatrycznych, które dostają kolejne leki i wcale nie jest im lepiej.  Choroba Hashimoto bywa przez lekarzy bagatelizowana jako stosunkowo łatwa w leczeniu. Nawet jeśli traktowana jest poważnie od strony czysto medycznej, to często jest bagatelizowana od strony psychologicznej. A jest to poważna choroba, którą nosi się przez całe życie, wyniszczająca organizm i wpływająca na człowieka jako całość. Tarczyca odgrywa ogromną rolę w organizmie i ma wpływ na bardzo wiele procesów, jakie się w nim toczą. Kobiety chore na Hashimoto (a także na inne choroby tarczycy) muszą być objęte troską, zarówno przez lekarzy, jak i przez bliskich. Muszą być także świadome tego, co się z nimi dzieje i powinny zaprzyjaźnić się ze swoim organizmem, słuchać go i dawać mu to, co najlepsze. Muszą niezmiernie uważać na to, co jedzą, zażywać ruchu na świeżym powietrzu. Może brzmi to kuriozalnie w dzisiejszych zabieganych czasach, ale osoby chorujące na choroby tarczycy, powinny zwolnić tempo życia, unikać stresu, żyć w harmonii ze sobą, dążyć do wewnętrznej równowagi. Tak naprawdę jest to recepta na dobre życie dla każdego z nas, nie tylko dla chorych na chorobę Hashimoto.

Bibliografia:

http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2014/06/19/mental-illness-hypothyroidism.aspx

https://www.holtorfmed.com/mental-illness-hashimotos-disease/

http://hypothyroidmom.com/mental-disorder-or-undiagnosed-hypothyroidism/

http://jeffreydachmd.com/2014/02/hashimotos-thyroiditis-manic-depression-psychosis-psychiatric-manifestations/

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22474467

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18096026

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17327214

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17141745

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6810401

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/13130344

http://neuro.psychiatryonline.org/doi/full/10.1176/jnp.23.1.jnpe20

http://thyroidpharmacist.com/articles/root-causes-of-depression-and-hashimotos

http://www.webmd.com/depression/guide/depression-the-thyroid-and-hormones?page=3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *