Miej mniej – o tym, dlaczego w dzisiejszych czasach warto dążyć do minimalizmu.

„Za Komuny nic nie było, a byliśmy szczęśliwsi” – znacie na pewno przynajmniej jedną osobę, która tak mówi. Czy za Komuny było dobrze, nie będziemy tutaj roztrząsać. W dyskusje o polityce od pewnego czasu się nie bawię, pozostawiam to tym, którzy się lepiej na tym znają i którym zależy na tym, aby być blisko tych zjawisk. Chcę się skupić na tej części: „nic nie było”. Otóż właśnie, mieliśmy mniej. Mieliśmy wszystkiego po jednym albo wcale. Czy brakowało nam rzeczy materialnych? Pewnie tak, brakowało jedzenia, ubrań, gadżetów. Jednak teraz żyjemy w świecie przesytu, nadmiaru. Ludzie nie wyobrażają sobie życia bez technologii, bez udogodnień. Wszystko jest dostępne, mamy wybór spośród wielu alternatyw. Ja to rozumiem i sama z wielu współczesnych udogodnień korzystam. Jednak warto wiedzieć, że istnieją badania, które wykazały, iż zbyt duży wybór wcale nie jest dobry. Można się łatwo w tym wszystkim zagubić. Zauważcie, że im lepiej sytuowana osoba, tym częściej „musi” dokonywać wyborów, bo ma do dyspozycji więcej alternatyw (np. przy wyborze szkoły dla dziecka – państwowa/prywatna, przy decyzji jak spędzić czas wolny, nawet przy wyborze sklepu, w którym zrobi zakupy). Jeśli ktoś jest gorzej sytuowany, nie dokonuje tych wyborów, bo po prostu nie może. Bierze to, co jest dostępne w zakresie jego możliwości. Tutaj postawię śmiałą tezę, że często to ten człowiek lepiej sytuowany czuje się bardziej sfrustrowany. Bo te wszystkie skomplikowane wybory zajmują dużo czasu i pogłębiają przesyt, który towarzyszy współczesnemu człowiekowi. Jesteśmy przejedzeni informacjami, obrazami, dźwiękami. A przecież wielu z nas bez zastanowienia przyzna, że najszczęśliwsi byliśmy w dzieciństwie, gdy wyjeżdżaliśmy na wieś i biegaliśmy po łące albo gdy mogliśmy zjeżdżać na sankach, kiedy spadł pierwszy śnieg. Czy wtedy miało znaczenie, ile posiadaliśmy rzeczy?

dzieci

Żyjemy w niespokojnych czasach, kiedy nasza cywilizacja przeżywa głęboki kryzys. Czujemy chyba wszyscy, że nasz świat w obecnym kształcie może lada chwila eksplodować. Groźba wojny, na większą czy mniejszą skalę, dotyczy nas wszystkich. Wokół nas pogłębia się chaos. Dlatego uważam, że wszyscy powinniśmy zastanowić się nad tym, jak żyjemy. Tuż po zamachach terrorystycznych w Paryżu często się zastanawiałam, co by było, gdyby terroryści opanowali nasz kraj i musielibyśmy uciekać. Zadałam sobie wtedy pytanie: „Co bym ze sobą zabrała?”. Poza mężem i dziećmi, oczywiście. Odpowiedziałam, że lekarstwa na wypadek choroby kogoś z bliskich. Wyłącznie. Bo cała reszta nie ma znaczenia, gdy jest wojna. Od tego czasu zaczęłam też intensywnie ograniczać liczbę posiadanych rzeczy oraz zastanawiać się intensywnie nad każdą kupowaną rzeczą. Regularnie przeprowadzam „odgracanie” mieszkania. Zawsze lubiłam porządek. Lubię spokojne, jasne wnętrza, bez nadmiaru rzeczy na wierzchu. Trudno jest o taki stan rzeczy, gdy mieszka się we czworo na niespełna 50 m2. Staram się, jednak, dążyć do tego, by rzeczy było jak najmniej. Co robię z rzeczami – ofiarami „odgracania”? Najczęściej oddaję je. Oddaję tym, którym mogą się przydać. Nie przywiązuję się do rzeczy i tego samego uczę moich bliskich. To bardzo uwalniające uczucie. Po prostu wiem, że gdybym została zmuszona do opuszczenia domu, nie szukałabym w pośpiechu ulubionej torebki, sukni czy kolczyków. Sentymentalność jest zbędnym balastem. Pamiętajmy, że wszystkie ważne sprawy, przeżycia, nosimy w sobie. W głowie mamy najważniejsze książki, znaczących ludzi, warte zapamiętania chwile. Nie musimy kurczowo trzymać się ich materialnej manifestacji. A gdyby wybuchła wojna, liczą się tylko nasi bliscy i ich dobrostan. Reszta nie ma żadnego znaczenia. Dzięki takiemu nastawieniu umysłu, nie będziecie się przejmować, gdy zepsuje się Wam telefon albo gdy zgubicie ulubioną apaszkę.

Cieszy mnie fakt, że minimalizm zdobywa coraz większą popularność na świecie. Mam jednak wrażenie, że większość ludzi traktuje go bardziej jako modny trend niż jako porządnie zgłębioną filozofię życiową. A szkoda. Od zarania dziejów powstawały na świecie, także w Polsce, ruchy praktykujące ascezę (chyba wolę to określenie od minimalizmu). Jest to postawa wzbudzająca podziw i szacunek. Jednak mało kto podkreśla fakt, że wprowadzenie w życie ascezy i ograniczenie konsumpcyjnego trybu życia daje poczucie szczęścia, ulgi, lekkości i – przede wszystkim – WOLNOŚCI.

width="300"

Bardzo pomocna w kwestii wprowadzania minimalizmu w życie jest słynna książka Marie Kondo „Magia sprzątania”. Warto się z nią zapoznać i wziąć z niej dla siebie to, co się nam przyda. Nie mówię, by fanatycznie jej przestrzegać, bo nie jestem zwolenniczką takiego podejścia. Każdy z nas czerpie wiedzę z otoczenia i dopasowuje ją do siebie. Tak jest z Marie Kondo, tak jest z każdą książką, blogiem, wykładem, doświadczeniem. Pisząc moje artykuły też nie oczekuję, że znajdzie się ktoś, kto będzie krok po kroku robił to, co polecam. Bardziej liczę na to, że jakiś fragment tego, co piszę, kogoś zainspiruje. Sama też nie jestem przywiązana do żadnej konkretnej ideologii. Z kilku czerpię, ale żadnej nie praktykuję w sposób całkowity. A wracając do Marie Kondo – pokazuje ona kilka prostych trików na zaprowadzenie porządku w chaosie. Naprawdę warto się temu poddać.

Oczywiście, trudno mieć idealnie ascetyczne życie, gdy ma się żywiołową rodzinę i samemu ma się żywy temperament. Gdy rodzina tętni życiem, mieszkanie/dom także żyje. Warto jednak ograniczyć konsumpcję i gromadzenie rzeczy. Zwolni się wtedy dużo miejsca, dosłownie i w przenośni. Miejsce to można wykorzystać na rozmowę, spacer, zabawę, czy jakąś inną formę kontaktu psychicznego z bliskimi osobami. Zamiast kupować najnowszą konsolę, zabierz rodzinę na wycieczkę życia. Nie marnuj czasu! Życie jest krótkie i ulotne, trzeba z niego jak najwięcej wycisnąć. Nasze dzieci nie będą wspominać na starość grania w gry. Będą wspominać wspólne rozmowy, wyprawy, ogniska, wypady rowerowe i pierwsze kąpiele w morzu. Zapamiętają ton głosu, łzę w oku i dobry uczynek. Żadnej z tych rzeczy kupić się nie da.

serce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *